Miłość kobieca
Zachęcony pozytywną opinią pani profesor i jej stwierdzeniem, że sztuka jest "nieszkolna" postanowiłem to tu wrzucić.
Miłość kobieca
OSOBY
Janek – zalotnik
Katarzyna – dziewczę, córka Barbary
Barbara – matka Katarzyny i Jadwigi
Jadwiga – córka Barbary, siostra Katarzyny
Grzesiek – drugi zalotnik
Michał – trzeci zalotnik
Żebrak – żebrak
Rzecz się dzieje na przedmieściach Wrocławia, w okolicach domu Barbary.
AKT PIERWSZY
SCENA I
Pod domem dziewczyny. Na scenie są Janek z Katarzyną i Żebrak śpiący w krzakach. Na niebie pojawiają się już pierwsze gwiazdy. Dziewczyna siada na ławeczce pod domem, chłopak siada obok niej. Wokół słychać tylko grę nocnych owadów. Latarnia znad drzwi oświetla scenę.
W domu Barbara czeka z kolacją. Czasem zerka przez okno.
JANEK
przysuwa się bliżej Katarzyny, śpiewa
Pójdź najdroższa na kolano -
Prawię frazą wyszukaną -
Nastał czas miłosnej kośby -
KATARZYNA
Mruga powiekami
Coś ty!
JANEK
Na stronie – śpiewa
- ona na to – coś ty!
Jest w tym "Coś ty!" nutka wiotka,
Co radośnie niedowierza,
Jak bym z domowego kotka
W drapieżnego wyrósł zwierza.
Znów do niej
Choć, uniosę cię daleko,
W nieskończoność pod powieką,
Gdzie nie sięga świat nieznośny -
KATARZYNA
Spuszcza oczka
Coś ty!
JANEK
Na stronie – śpiewa
- ona na to – coś ty!
Jest w tym "Coś ty!" rękawiczka
W twarz ciśnięta mojej jaźni
I wyzwanie na policzkach:
Nie obiecuj, bo się zbłaźnisz.
Znów do niej, Katarzyna ręce trzyma na podołku
Nie baw się figowym listkiem,
Wszak intencje moje czyste,
Serce szczere, cel nie sprośny -
KATARZYNA
Trzepoce rzęskami
Coś ty!
BARBARA
Wychyla się z okna…
Chodź tu kolacja stygnie!
KATARZYNA
Biegnąc do domu …
Wróć nim me serce uschnie!
JANEK
Zostaje sam. Powoli schodzi ze sceny śpiewając
- ona na to – coś ty!
Jest w tym "Coś ty!" przyzwolenie,
Co sugestią za nos wodzi,
Że dążeniu i spełnieniu
Sprośna szczypta nie zaszkodzi!
ŻEBRAK
Przebudzony, zastępuje Jankowi drogę, lecz ten go mija i odchodzi. Żebrak śpiewa
Głupi Jasiu, Głupi Jasiu,
Jeśliś nas się nie przestraszył -
Idź przed siebie ścieżką na sam szczyt;
Lecz nie zważaj na uroki,
Nie oglądaj się na boki,
Bo cię wtedy nie ocali nikt!
SCENA II
W kuchni na stole leżą trzy talerze z jajkiem z bekonem, obok nich trzy herbaty w filiżankach. Bez cytryny. Przy stole siedzi Barbara, Katarzyna i mała siostra Jadwiga.
BARBARA
Do starszej córki
Kto to był?
KATARZYNA
Roześmiana
Jakiś paniczyk sprośny!
BARBARA
A toż chłopiec nieznośny!
Tak to jest, że tylko tacy kochasie
Uwieść chcą mi moją Kasię!
Do młodszej córki
Widzisz Jadziu jak flirt wygląda
Przyjdzie taki goguś i już za dekolt zagląda!
Podciągając dekolt starszej córki
A potrafi ona ich kusić: mrugać powiekami,
Oczka spuścić, zatrzepotać rzęskami,
Rączki niby skromnie na podołku złożyć;
I czaruś już nie potrafi głowy na poduszce spokojnie położyć;
Wierci się i przewraca, pełen marzeń
O pięknej dziewczynie, której jego korzeń –
- wkrótce sięgnie.
KATARZYNA
Zaczerwieniona
Każdy z nich piękny; Marzy, że mi serce po tym zmięknie!
Lecz ja wciąż w żadnym nie znalazłam pocieszenia.
Wszyscy szukają tylko własnego upojenia!
Ach! Gdyby tak znalazł się choć jeden!
Który poprowadziłby mnie przez Eden!
Sprawdzam ich tylko! Kuszę,
Bo chcę poznać wszystkich duszę;
I co poradzę, że by poznać jego
Muszę połechtać troszkę jego EGO?
Dziś był Janek, jutro rano Grzesiek,
Wieczorem będzie Michał, a pojutrze może Krzysiek?
I wcale nie są mi oni obojętni lecz
Wiem, że kiedyś i tak powiem im: PRECZ!
JADWIGA
Śpiewa na stronie
Kochanka trzeba jej takiego jak imperium
Co by ją brał tak, jak ona daje: całą pełnią
Co by i władcy, i poddańca był wcieleniem
By zastąpił jej zające i jelenie
Co by rozumiał tak jak ona
Ten głupi świat rozdanych ról
I pośród pochylonych głów
Dawał jej rozkosz albo ból…
AKT DRUGI
SCENA I
Katarzyna i Grzesiek siedzą na ławeczce przed domem dziewczyny. Żebrak myje się w kałuży. Ptaki śpiewają, jest piękny słoneczny poranek.
GRZESIEK
Śpiewa dla ukochanej
Wspomnij Kasiu jakeśmy byli
Na wzgórzu ponad jeziorem
Pewni wieczności, niepewni chwili
Piątego lipca, wieczorem.
KATARZYNA
Mruga powiekami
Ach!
GRZESIEK
Śpiewa dalej
Na drugim brzegu wędkarz jak ważka
Rozsyłał kręgi po wodzie
Nad którą słońca miedziana blaszka
W las się toczyła jak co dzień.
KATARZYNA
Spuszcza oczka
Ach!
GRZESIEK
Śpiewa śmielej
Jam ci powoli wsuwał w usteczka
Homara grzbiet - samo zdrowie.
I potoczyła się kropeleczka,
Ale którędy? Nie powiem!
KATARZYNA
Trzepoce rzęskami
Ach!
GRZESIEK
Wciąż śpiewa
Tyś mi ostrygę dała świeżutką
Jam w pasji morskość jej wyssał.
Ale doznanie trwało zbyt krótko
Żebym je zdołał opisać…
KATARZYNA
Kładzie ręce skromnie na podołku
Ach!
BARBARA
Wychylając się zza okna
Chodź tu! Obiad stygnie!
Katarzyna wstaje…
KATARZYNA
Biegnąc do domu, odwraca się do kochanka…
Wróć, zanim tęsknota mną zawładnie!
GRZESIEK
Powoli schodzi ze sceny, nucąc…
Pozostał po nas pancerz homara
Ostryg puzderka otwarte...
Co w nas zostało? Powiem ci zaraz
I nie zasłonię się żartem…
ŻEBRAK
Wycierając ręce w obdarty płaszcz patrząc jak Grzesiek odchodzi, śpiewa
Znajdzie się siła na każdą siłę
Na każdą wściekłość - wściekłość
Przyjdzie nienawiść na każdą miłość
Na każde niebo - piekło.
Na objawienie - będzie ślepota
A na głuchotę - dzwon
Na każdą wierność - zapach złota
Na każde życie - zgon.
Między świtem a mgłą
Między okiem a łzą
Świat się rozszczepia.
Między sercem a krwią
Między tobą, a nią -
Zieje przepaść!
SCENA II
Stół nakryty do obiadu. Przy stole siedzi Barbara, Katarzyna i Jadwiga.
BARBARA
Do starszej córki
Któż tym razem?
KATARZYNA
Biorąc się do jedzenia
Chłopak nowy;
BARBARA
Inny niż wczoraj; wyższy o pół głowy.
To dobrze! Mężczyzna powinien być wysoki
I silny! Tylko to daje dobre wyroki –
Na przyszłość bogatą i ładne dzieci.
A gdy umrzesz – będą sprzątać śmieci
Z twojego grobu; same korzyści
Płyną z takiej, przemyślanej miłości;
Do młodszej córki
Więc pamiętaj Jadziu,
Że urodę masz po dziadziu!
JADWIGA
A po tacie?
BARBARA
Zmieszana zerka przez okno, na snującego się po polu żebraka
Masz głowę;
Potrafił dzielić jabłko na idealną połowę!
Ale on poszedł na wojnę z wujkiem,
Co to miała być o pokój, i zginął razem z pułkiem.
Zauważa, że starsza córka już się zjadła i wstaje od stołu
A ty dokąd? Cóż to znaczy?
Czegoś takiego nie widziałam na oczy!
W środku obiadu, bez słowa się zrywać
Nawet nie myśląc by podziękować i pozmywać;
Poczekaj aż skończymy, muszę cie nauczyć…
KATARZYNA
W roztargnieniu
Wiem, matko! Nie śmiem przeczyć.
Jednak tu nie znajdę ani męża, ani ukojenia –
Mojej czułości i namiętności poskromienia!
BARBARA
Zła
Tylko namiętności chcesz! Niedorzeczna,
Pamiętaj jeszcze, że pieniądze u kochanka to rzecz konieczna!
JADWIGA
Śpiewa na stronie
Kochanka trzeba jej takiego jak imperium
Co by ją brał tak, jak ona daje: całą pełnią
Co by i władcy, i poddańca był wcieleniem
By zastąpił jej zające i jelenie
Co by rozumiał tak jak ona
Ten głupi świat rozdanych ról
I pośród pochylonych głów
Dawał jej rozkosz albo ból…
SCENA III
Na tyłach domostwa. Nad stawem siedzi Katarzyna z Michałem. Gdzieś na polanie za nimi leży żebrak. Wraz z upływem sceny słońce zachodzi i robi się ciemno.
MICHAŁ
Rozgląda się dookoła, nie dostrzega żebraka. Śpiewa
Obdaruj, Muzo, Twego ucznia
Czarem wieczornej kurtyzany,
Ażebym miał, nim zabrzmi jutrznia
Kształt Twej bytności zapisany.
Wargom mym podaj pierś kokoty,
Jaką śni więzień w kazamatach
I biodra w takie wpraw obroty
Bym do roboty ręce zatarł.
KATARZYNA
Mruga powiekami, mówi cicho
Ach! Kochanku!
MICHAŁ
Śpiewa pewnie dalej
Nie oddaj mi się bez przekory,
Podrażnij mnie, lecz nie za długo,
Żeby zbyt łatwo me utwory
Przedwczesną nie trysnęły strugą.
Niechaj chłopięca w nich nerwowość
Drży z niepewności i pragnienia.
Niech z trudem się dobywa słowo
Opisujące jęk spełnienia.
KATARZYNA
Spuszcza oczka, mówi cicho
Ach! Takiego mi trzeba!
MICHAŁ
Śpiewa
Córką pamięci jesteś - wiem ja,
A tyle wierszy się pamięta,
Że krzykną zaraz mądre gremia
Która skąd fraza jest ściągnięta.
Lecz chociaż tylu wielkich znałaś
Upodobania i zachcianki -
Może i ja z Twojego ciała
Dobędę szczery dreszcz kochanki!
KATARZYNA
Trzepoce rzęsami, mówi cicho
Na pewno! Kochanku, ach!
MICHAŁ
Wstaje, rozkłada ręce. Słońce już zaszło. Śpiewa ostatnią zwrotkę
Tylko się pierwszy raz daj objąć
A niech już sobie krytyk kracze!
Choć mnodzy wciąż to z Tobą robią -
Wszak każdy robi to - inaczej...
Tylko się pierwszy raz daj objąć
A niech już sobie krytyk kracze!
Choć mnodzy wciąż to z Tobą robią,
Daj wierzyć - zrobię to inaczej...
KATARZYNA
Wstaje też, rzuca się w ramiona chłopaka
Teraz muszę już iść, matka się mnie oczekuje,
Przyjdź jutro! Najlepiej z rana, już tej chwili wypatruje!
Całuje kochanka w policzek i biegnie do domu
MICHAŁ
Spokojnie schodzi ze sceny i śpiewa inną pieśń
Pirat z soli i goryczy
W sieci świata się szamocze
Gwiazdy drżą Księżniczce w oczach
W pustym zamku sowa krzyczy.
On zza mórz przyzywa burze
By mu szlak kreśliły w toni,
Ona wdycha z linii dłoni
Bukiet tęsknot i odurzeń…
Zszedł ze sceny
ŻEBRAK
Nie wstając, śpiewa
Skończył śpiewny lirnik, co zostało - wypił,
Poszedł w swoją drogę przez popiół i śnieg
I pytają ludzie: - Wróż to, czy polityk?
Wariat, czy poeta? Czy to wieszcz, czy szpieg?
Wywracają każde proroctwo na nic,
Kłócą się o znaki magiczne wśród pomstw.
A on pod powieką widzi błyskawice,
Słyszy ciszę i pomruk - co przechodzi w grom.
SCENA IV
Jadwiga wstała od modlitwy i jak co wieczór patrzy przez okno na gwiazdy. Odchodząc dostrzega swoją siostrę pospiesznie wracającą do domu.
JADWIGA
Śpiewa
Kochanka trzeba jej takiego jak imperium
Co by ją brał tak, jak ona daję: całą pełnią
Co by i władcy i poddańca był wcieleniem
By zastąpił jej zające i jelenie
Co by rozumiał tak jak ona
Ten głupi świat rozdanych ról
I pośród pochylonych głów
Dawał jej rozkosz albo ból!
AKT TRZECI
SCENA I
Przed domem spotkali się zalotnicy. Janek, Zbyszek i Michał. W oddali pod drzewem siedzi żebrak przyglądając się z zainteresowaniem scenie. Z domu właśnie wyszła Katarzyna, a tuż za nią Barbara razem z Jadwigą.
JANEK
Jestem, przyszedłem nim serce twe uschło!
GRZESIEK
Jestem, przyszedłem nim tęsknota tobą zawładnęła!
MICHAŁ
Jestem, jak prosiłaś!
GRZESIEK
Jak to? Miałem być tym jedynym na męża okazem!
JANEK
Jak to? To nie może ujść ci płazem!
MICHAŁ
Jak to? Z nimi spotykałaś się równocześnie!
KATARZYNA
Odpowiada powoli przez łzy
Wszyscy razem się zjawiliście tak wcześnie…
Z każdym spotykałam się w innym czasie,
I do każdego biegłam szczęśliwa, że my się!
Wszystkich was kocham, choć żadnego z was…
Wybaczcie na mnie już czas…
Odbiega zapłakana w stronę stawu
ZALOTNICY
Każdego z nas kocha, choć żadnego z nas!
Trzeba pomóc jej, nie porzucać szczęścia w las!
Ruszają zatrzymać Katarzynę przed samobójczym skokiem do wody
ŻEBRAK
Do publiczności
Oto w końcu są wszyscy zalotnicy!
Paniczyk, fircyk i kochanek – szczęścia pomocnicy!
Wszak wiadomo, co potrzebne kobiecie
I wyjątku próżno szukać w bożym świecie.
Po pierwsze, kobieta mieć musi bogactwo,
Aby móc spełnić każde swe dziwactwo.
Piękny mąż by wśród przyjaciółek podziw wzbudzać,
A w domu, nie tylko sprzątać, ale też wyglądać.
No i w końcu kochanek, geniusz zabawny,
Który w alkowie zawsze będzie sprawny…
*Tekst inspirowany twórczością Jacka Kaczmarskiego. Fragmenty śpiewane to jego piosenki.
Miłość kobieca
OSOBY
Janek – zalotnik
Katarzyna – dziewczę, córka Barbary
Barbara – matka Katarzyny i Jadwigi
Jadwiga – córka Barbary, siostra Katarzyny
Grzesiek – drugi zalotnik
Michał – trzeci zalotnik
Żebrak – żebrak
Rzecz się dzieje na przedmieściach Wrocławia, w okolicach domu Barbary.
AKT PIERWSZY
SCENA I
Pod domem dziewczyny. Na scenie są Janek z Katarzyną i Żebrak śpiący w krzakach. Na niebie pojawiają się już pierwsze gwiazdy. Dziewczyna siada na ławeczce pod domem, chłopak siada obok niej. Wokół słychać tylko grę nocnych owadów. Latarnia znad drzwi oświetla scenę.
W domu Barbara czeka z kolacją. Czasem zerka przez okno.
JANEK
przysuwa się bliżej Katarzyny, śpiewa
Pójdź najdroższa na kolano -
Prawię frazą wyszukaną -
Nastał czas miłosnej kośby -
KATARZYNA
Mruga powiekami
Coś ty!
JANEK
Na stronie – śpiewa
- ona na to – coś ty!
Jest w tym "Coś ty!" nutka wiotka,
Co radośnie niedowierza,
Jak bym z domowego kotka
W drapieżnego wyrósł zwierza.
Znów do niej
Choć, uniosę cię daleko,
W nieskończoność pod powieką,
Gdzie nie sięga świat nieznośny -
KATARZYNA
Spuszcza oczka
Coś ty!
JANEK
Na stronie – śpiewa
- ona na to – coś ty!
Jest w tym "Coś ty!" rękawiczka
W twarz ciśnięta mojej jaźni
I wyzwanie na policzkach:
Nie obiecuj, bo się zbłaźnisz.
Znów do niej, Katarzyna ręce trzyma na podołku
Nie baw się figowym listkiem,
Wszak intencje moje czyste,
Serce szczere, cel nie sprośny -
KATARZYNA
Trzepoce rzęskami
Coś ty!
BARBARA
Wychyla się z okna…
Chodź tu kolacja stygnie!
KATARZYNA
Biegnąc do domu …
Wróć nim me serce uschnie!
JANEK
Zostaje sam. Powoli schodzi ze sceny śpiewając
- ona na to – coś ty!
Jest w tym "Coś ty!" przyzwolenie,
Co sugestią za nos wodzi,
Że dążeniu i spełnieniu
Sprośna szczypta nie zaszkodzi!
ŻEBRAK
Przebudzony, zastępuje Jankowi drogę, lecz ten go mija i odchodzi. Żebrak śpiewa
Głupi Jasiu, Głupi Jasiu,
Jeśliś nas się nie przestraszył -
Idź przed siebie ścieżką na sam szczyt;
Lecz nie zważaj na uroki,
Nie oglądaj się na boki,
Bo cię wtedy nie ocali nikt!
SCENA II
W kuchni na stole leżą trzy talerze z jajkiem z bekonem, obok nich trzy herbaty w filiżankach. Bez cytryny. Przy stole siedzi Barbara, Katarzyna i mała siostra Jadwiga.
BARBARA
Do starszej córki
Kto to był?
KATARZYNA
Roześmiana
Jakiś paniczyk sprośny!
BARBARA
A toż chłopiec nieznośny!
Tak to jest, że tylko tacy kochasie
Uwieść chcą mi moją Kasię!
Do młodszej córki
Widzisz Jadziu jak flirt wygląda
Przyjdzie taki goguś i już za dekolt zagląda!
Podciągając dekolt starszej córki
A potrafi ona ich kusić: mrugać powiekami,
Oczka spuścić, zatrzepotać rzęskami,
Rączki niby skromnie na podołku złożyć;
I czaruś już nie potrafi głowy na poduszce spokojnie położyć;
Wierci się i przewraca, pełen marzeń
O pięknej dziewczynie, której jego korzeń –
- wkrótce sięgnie.
KATARZYNA
Zaczerwieniona
Każdy z nich piękny; Marzy, że mi serce po tym zmięknie!
Lecz ja wciąż w żadnym nie znalazłam pocieszenia.
Wszyscy szukają tylko własnego upojenia!
Ach! Gdyby tak znalazł się choć jeden!
Który poprowadziłby mnie przez Eden!
Sprawdzam ich tylko! Kuszę,
Bo chcę poznać wszystkich duszę;
I co poradzę, że by poznać jego
Muszę połechtać troszkę jego EGO?
Dziś był Janek, jutro rano Grzesiek,
Wieczorem będzie Michał, a pojutrze może Krzysiek?
I wcale nie są mi oni obojętni lecz
Wiem, że kiedyś i tak powiem im: PRECZ!
JADWIGA
Śpiewa na stronie
Kochanka trzeba jej takiego jak imperium
Co by ją brał tak, jak ona daje: całą pełnią
Co by i władcy, i poddańca był wcieleniem
By zastąpił jej zające i jelenie
Co by rozumiał tak jak ona
Ten głupi świat rozdanych ról
I pośród pochylonych głów
Dawał jej rozkosz albo ból…
AKT DRUGI
SCENA I
Katarzyna i Grzesiek siedzą na ławeczce przed domem dziewczyny. Żebrak myje się w kałuży. Ptaki śpiewają, jest piękny słoneczny poranek.
GRZESIEK
Śpiewa dla ukochanej
Wspomnij Kasiu jakeśmy byli
Na wzgórzu ponad jeziorem
Pewni wieczności, niepewni chwili
Piątego lipca, wieczorem.
KATARZYNA
Mruga powiekami
Ach!
GRZESIEK
Śpiewa dalej
Na drugim brzegu wędkarz jak ważka
Rozsyłał kręgi po wodzie
Nad którą słońca miedziana blaszka
W las się toczyła jak co dzień.
KATARZYNA
Spuszcza oczka
Ach!
GRZESIEK
Śpiewa śmielej
Jam ci powoli wsuwał w usteczka
Homara grzbiet - samo zdrowie.
I potoczyła się kropeleczka,
Ale którędy? Nie powiem!
KATARZYNA
Trzepoce rzęskami
Ach!
GRZESIEK
Wciąż śpiewa
Tyś mi ostrygę dała świeżutką
Jam w pasji morskość jej wyssał.
Ale doznanie trwało zbyt krótko
Żebym je zdołał opisać…
KATARZYNA
Kładzie ręce skromnie na podołku
Ach!
BARBARA
Wychylając się zza okna
Chodź tu! Obiad stygnie!
Katarzyna wstaje…
KATARZYNA
Biegnąc do domu, odwraca się do kochanka…
Wróć, zanim tęsknota mną zawładnie!
GRZESIEK
Powoli schodzi ze sceny, nucąc…
Pozostał po nas pancerz homara
Ostryg puzderka otwarte...
Co w nas zostało? Powiem ci zaraz
I nie zasłonię się żartem…
ŻEBRAK
Wycierając ręce w obdarty płaszcz patrząc jak Grzesiek odchodzi, śpiewa
Znajdzie się siła na każdą siłę
Na każdą wściekłość - wściekłość
Przyjdzie nienawiść na każdą miłość
Na każde niebo - piekło.
Na objawienie - będzie ślepota
A na głuchotę - dzwon
Na każdą wierność - zapach złota
Na każde życie - zgon.
Między świtem a mgłą
Między okiem a łzą
Świat się rozszczepia.
Między sercem a krwią
Między tobą, a nią -
Zieje przepaść!
SCENA II
Stół nakryty do obiadu. Przy stole siedzi Barbara, Katarzyna i Jadwiga.
BARBARA
Do starszej córki
Któż tym razem?
KATARZYNA
Biorąc się do jedzenia
Chłopak nowy;
BARBARA
Inny niż wczoraj; wyższy o pół głowy.
To dobrze! Mężczyzna powinien być wysoki
I silny! Tylko to daje dobre wyroki –
Na przyszłość bogatą i ładne dzieci.
A gdy umrzesz – będą sprzątać śmieci
Z twojego grobu; same korzyści
Płyną z takiej, przemyślanej miłości;
Do młodszej córki
Więc pamiętaj Jadziu,
Że urodę masz po dziadziu!
JADWIGA
A po tacie?
BARBARA
Zmieszana zerka przez okno, na snującego się po polu żebraka
Masz głowę;
Potrafił dzielić jabłko na idealną połowę!
Ale on poszedł na wojnę z wujkiem,
Co to miała być o pokój, i zginął razem z pułkiem.
Zauważa, że starsza córka już się zjadła i wstaje od stołu
A ty dokąd? Cóż to znaczy?
Czegoś takiego nie widziałam na oczy!
W środku obiadu, bez słowa się zrywać
Nawet nie myśląc by podziękować i pozmywać;
Poczekaj aż skończymy, muszę cie nauczyć…
KATARZYNA
W roztargnieniu
Wiem, matko! Nie śmiem przeczyć.
Jednak tu nie znajdę ani męża, ani ukojenia –
Mojej czułości i namiętności poskromienia!
BARBARA
Zła
Tylko namiętności chcesz! Niedorzeczna,
Pamiętaj jeszcze, że pieniądze u kochanka to rzecz konieczna!
JADWIGA
Śpiewa na stronie
Kochanka trzeba jej takiego jak imperium
Co by ją brał tak, jak ona daje: całą pełnią
Co by i władcy, i poddańca był wcieleniem
By zastąpił jej zające i jelenie
Co by rozumiał tak jak ona
Ten głupi świat rozdanych ról
I pośród pochylonych głów
Dawał jej rozkosz albo ból…
SCENA III
Na tyłach domostwa. Nad stawem siedzi Katarzyna z Michałem. Gdzieś na polanie za nimi leży żebrak. Wraz z upływem sceny słońce zachodzi i robi się ciemno.
MICHAŁ
Rozgląda się dookoła, nie dostrzega żebraka. Śpiewa
Obdaruj, Muzo, Twego ucznia
Czarem wieczornej kurtyzany,
Ażebym miał, nim zabrzmi jutrznia
Kształt Twej bytności zapisany.
Wargom mym podaj pierś kokoty,
Jaką śni więzień w kazamatach
I biodra w takie wpraw obroty
Bym do roboty ręce zatarł.
KATARZYNA
Mruga powiekami, mówi cicho
Ach! Kochanku!
MICHAŁ
Śpiewa pewnie dalej
Nie oddaj mi się bez przekory,
Podrażnij mnie, lecz nie za długo,
Żeby zbyt łatwo me utwory
Przedwczesną nie trysnęły strugą.
Niechaj chłopięca w nich nerwowość
Drży z niepewności i pragnienia.
Niech z trudem się dobywa słowo
Opisujące jęk spełnienia.
KATARZYNA
Spuszcza oczka, mówi cicho
Ach! Takiego mi trzeba!
MICHAŁ
Śpiewa
Córką pamięci jesteś - wiem ja,
A tyle wierszy się pamięta,
Że krzykną zaraz mądre gremia
Która skąd fraza jest ściągnięta.
Lecz chociaż tylu wielkich znałaś
Upodobania i zachcianki -
Może i ja z Twojego ciała
Dobędę szczery dreszcz kochanki!
KATARZYNA
Trzepoce rzęsami, mówi cicho
Na pewno! Kochanku, ach!
MICHAŁ
Wstaje, rozkłada ręce. Słońce już zaszło. Śpiewa ostatnią zwrotkę
Tylko się pierwszy raz daj objąć
A niech już sobie krytyk kracze!
Choć mnodzy wciąż to z Tobą robią -
Wszak każdy robi to - inaczej...
Tylko się pierwszy raz daj objąć
A niech już sobie krytyk kracze!
Choć mnodzy wciąż to z Tobą robią,
Daj wierzyć - zrobię to inaczej...
KATARZYNA
Wstaje też, rzuca się w ramiona chłopaka
Teraz muszę już iść, matka się mnie oczekuje,
Przyjdź jutro! Najlepiej z rana, już tej chwili wypatruje!
Całuje kochanka w policzek i biegnie do domu
MICHAŁ
Spokojnie schodzi ze sceny i śpiewa inną pieśń
Pirat z soli i goryczy
W sieci świata się szamocze
Gwiazdy drżą Księżniczce w oczach
W pustym zamku sowa krzyczy.
On zza mórz przyzywa burze
By mu szlak kreśliły w toni,
Ona wdycha z linii dłoni
Bukiet tęsknot i odurzeń…
Zszedł ze sceny
ŻEBRAK
Nie wstając, śpiewa
Skończył śpiewny lirnik, co zostało - wypił,
Poszedł w swoją drogę przez popiół i śnieg
I pytają ludzie: - Wróż to, czy polityk?
Wariat, czy poeta? Czy to wieszcz, czy szpieg?
Wywracają każde proroctwo na nic,
Kłócą się o znaki magiczne wśród pomstw.
A on pod powieką widzi błyskawice,
Słyszy ciszę i pomruk - co przechodzi w grom.
SCENA IV
Jadwiga wstała od modlitwy i jak co wieczór patrzy przez okno na gwiazdy. Odchodząc dostrzega swoją siostrę pospiesznie wracającą do domu.
JADWIGA
Śpiewa
Kochanka trzeba jej takiego jak imperium
Co by ją brał tak, jak ona daję: całą pełnią
Co by i władcy i poddańca był wcieleniem
By zastąpił jej zające i jelenie
Co by rozumiał tak jak ona
Ten głupi świat rozdanych ról
I pośród pochylonych głów
Dawał jej rozkosz albo ból!
AKT TRZECI
SCENA I
Przed domem spotkali się zalotnicy. Janek, Zbyszek i Michał. W oddali pod drzewem siedzi żebrak przyglądając się z zainteresowaniem scenie. Z domu właśnie wyszła Katarzyna, a tuż za nią Barbara razem z Jadwigą.
JANEK
Jestem, przyszedłem nim serce twe uschło!
GRZESIEK
Jestem, przyszedłem nim tęsknota tobą zawładnęła!
MICHAŁ
Jestem, jak prosiłaś!
GRZESIEK
Jak to? Miałem być tym jedynym na męża okazem!
JANEK
Jak to? To nie może ujść ci płazem!
MICHAŁ
Jak to? Z nimi spotykałaś się równocześnie!
KATARZYNA
Odpowiada powoli przez łzy
Wszyscy razem się zjawiliście tak wcześnie…
Z każdym spotykałam się w innym czasie,
I do każdego biegłam szczęśliwa, że my się!
Wszystkich was kocham, choć żadnego z was…
Wybaczcie na mnie już czas…
Odbiega zapłakana w stronę stawu
ZALOTNICY
Każdego z nas kocha, choć żadnego z nas!
Trzeba pomóc jej, nie porzucać szczęścia w las!
Ruszają zatrzymać Katarzynę przed samobójczym skokiem do wody
ŻEBRAK
Do publiczności
Oto w końcu są wszyscy zalotnicy!
Paniczyk, fircyk i kochanek – szczęścia pomocnicy!
Wszak wiadomo, co potrzebne kobiecie
I wyjątku próżno szukać w bożym świecie.
Po pierwsze, kobieta mieć musi bogactwo,
Aby móc spełnić każde swe dziwactwo.
Piękny mąż by wśród przyjaciółek podziw wzbudzać,
A w domu, nie tylko sprzątać, ale też wyglądać.
No i w końcu kochanek, geniusz zabawny,
Który w alkowie zawsze będzie sprawny…
*Tekst inspirowany twórczością Jacka Kaczmarskiego. Fragmenty śpiewane to jego piosenki.
Etykiety: dramat, kaczmarski, komedia, miłość, zalotnicy

